A to przecież koniec września
powinienem być już w szkole
wokół zimno pada deszcz
nagle się ocknąłem
moja pani spojrzy na mnie
co dzień powie imię moje
nie oderwę oczu od niej
prawie się nie boję
moja pani rób co zechcesz
policz kartki rachuj kości
z tobą lekcje są najlepsze
to lekcje miłości
a to przecież mija północ
powinienem być już w domu
a ja jeszcze tkwię na lekcji
od jasnego gromu
życie znikło pędzą chmury
winda w sercu się urywa
ziemia mi spod nóg ucieka
parzy jak pokrzywa
moja pani rób co zechcesz
policz kartki rachuj kości
z tobą lekcje są najlepsze
to lekcje miłości
Powiedz mi cukrowa głowo
skąd bierzesz słodki cukier swój
powiedz mi cukrowa głowo
skąd bierzesz słodki cukier swój
podliże mi się czasem który
kiedy popatrzy w talerz mój
powiedz jadowita żmijo
skąd bierzesz swój straszliwy jad
powiedz jadowita żmijo
skąd bierzesz swój straszliwy jad
w około mamy tyle jadu
wystarczy pożyć parę lat
powiedz dzika świnio
skąd bierzesz wielką dzikość swą
powiedz mi o dzika świnio
skąd bierzesz wielką dzikość swą
czasami nawet mam ochotę
kiedy zadzwoni głośny dzwon
powiedz wielki guru
gdzie jest figura twoja dziś
powiedz mi mój guru
gdzie jest figura twoja dziś
przed tobą stoi moja góra
a za nią już się robi świt
przed tobą moja ciemna góra
a za nią już nastaje świt
Idzie noc
na rynku bal
wędrowna scena już rozbłysła
niepoważnie
trudno tak
uwierzyć w to
chodniki i piwnice pełne
to nieważne
Ja zabiorę ciebie stąd i opowiem to co wiem
co oznacza każdy ślad i co tu się zdarzy w dzień
przecież żyjemy jak zwierzęta
wolność nadejdzie wnet
może tu jeszcze ktoś pamięta
nasze psy
i nasze sny
wyraźnie mówią to co w środku
tak jak zawsze
jeszcze noc
muzyka gra
ludzie się plączą ale nie chcą
nawet patrzeć
ja zabiorę ciebie stąd i opowiem to co wiem
co oznacza każdy ślad i co tu się zdarzy w dzień
przecież żyjemy jak zwierzęta
wolność nadejdzie wnet
może tu jeszcze ktoś pamięta