Trzeba być kimś
ja na łące stoję
myśli odganiam ogonem
Trzeba być kimś
ja na łące stoję
na białe zmieniam zielone
Czasem na pociąg patrzę
albo w przeciwną stronę
a czasem leżę w cieniu
Wcielona ze mnie niewinność
choć świat ma mnie na sumieniu
Codziennie chodzę na rzeź
żebyście mieli co jeść
Myślicie że o tym nie wiem
kiedy tak stoję pod swoim drzewem
kiedy tak stoję w wygodnych butach
łańcuchem do łąki przykuta
Na wszystko gotowa
na wszystko gotowa
na wszystko gotowa
krowa
Nowa gwiazda na niebie nowa gwiazda dla ciebie
popatrz - nowa gwiazda widzisz - ale jazda
znad pól i łąk - dla chętnych rąk
nadchodzi ona - biało-czerwona
plemienna - brzemienna
w sam raz dla mas
nowa gwiazda na niebie nowa gwiazda dla ciebie
popatrz - nowa gwiazda widzisz - ale jazda
zza gór i rzek - wyszła na brzeg
z samego rana - sformatowana
przyjdź do mnie nieskromnie
w sam raz na czas
nowa gwiazda na niebie nowa gwiazda dla ciebie
popatrz - nowa gwiazda widzisz - ale jazda
ty mnie dzisiaj zresetujesz - będę żył od nowa
ty mnie dotkniesz tam gdzie trzeba - i spokojna głowa
czekam tu na ciebie czekam na tej grubej kresce
ty mnie dzisiaj zresetujesz - pożyjemy jeszcze
nowa gwiazda na niebie nowa gwiazda dla ciebie
popatrz - nowa gwiazda widzisz - ale jazda
ty mnie dzisiaj zresetujesz - będę żył od nowa
ty mnie dotkniesz tam gdzie trzeba - i spokojna głowa
czekam tu na ciebie czekam na tej grubej kresce
ty mnie dzisiaj zresetujesz - pożyjemy jeszcze
znad pól i łąk - dla chętnych rąk
nadchodzi ona - biało-czerwona
plemienna - brzemienna
w sam raz dla mas
Widzę moje miasto małe, jak się ludzie kręcą.
Wieczorami ci się włóczą, co ich mózgi swędzą.
Niepotrzebna głębsza wiedza ani okulary.
Wiem, że nie urosnę nigdy i nie będę stary.
Widzę samochody cudne jakby prezent z nieba,
co na szybie z drugiej strony mają kartkę ?sprzedam?.
Na nic kwiaty, drzewa, ptaki, inne boże dary.
Wiem, że nie urosnę nigdy i nie będę stary.
Nauczyciel mówi do mnie, chciałby rzucić mięsem.
Dziś nadęty, jutro spięty, ręce mu się trzęsą.
Niepotrzebna wiedza ścisła ani czary-mary.
Wiem, że nie urosnę nigdy i nie będę stary.
Patrzę na rodziców. Znowu nie wiem, o co chodzi,
ale nawet jakbym wiedział, gówno mnie obchodzi.
Niepotrzebne tłumaczenia i wciskanie wiary.
Wiem, że nie urosnę nigdy i nie będę stary.
Widzę babcię, dziadka widzę, jak ich wszystko cieszy.
Ledwo uszli z życiem ruskim oraz trzeciej rzeszy.
Przez pół wieku bierzesz w skórę i się robisz jary.
Wiem, że nie urosnę nigdy i nie będę stary.
Przez pół wieku bierzesz w skórę, wreszcie jesteś jary.
Ja już wiem, że nie urosnę, więc nie będę stary.