To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
JesteÅ›my wolni, bo nie ma już nic…

To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
JesteÅ›my wolni, bo nie ma już nic…

Robaczek w swej dziurce, jak docent za biurkiem
I pszczółka na kwiatkach, jak kontrol w tramwajach
Tak dÅ‚ubie i gmera, napisze – wymyÅ›li
Obejdzie wokoÅ‚o, zabrudzi – wyczyÅ›ci
I krzaczek przy drodze i brat przy maszynie
Jak noga w skarpecie, jak sprzedawca w kantynie
Kamyczek na polu i strażnik na straży
Lodówka wciąż ziębi, kuchenka wciąż parzy
A po co? A po co? – Tak dÅ‚ubie i dÅ‚ubie?
A za co? A za co? – Tak myÅ›li i skubie?
I tak się przykłada i mówi z ekranu
I bredzi latami, wieczorem i rano

To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
JesteÅ›my wolni, bo nie ma już nic…

To już jest koniec, nie ma już nic
Jesteśmy wolni, możemy iść
To już jest koniec, możemy iść
Jesteśmy wolni, bo nie ma już nic, nie ma już nic, nic, nic!


Kinga to imiÄ™ przyprawia mnie  o je

Kinga ja w nocy marzę i śnię o je

gdy mrużąc swe oczy tygrysie
zaciÄ…gasz siÄ™ dymem ja w niemym zachwycie
ja w niemym zachwycie

twe oczy drapieżne i usta różane
a w nich mgiełka dymu na moment wstrzymana o je

Kinga ty wiesz o czym ja myślę o je
Kinga ty dobrze wiesz o tym że o je

Kinga ty mówisz mi nie łudź się o je
Kinga jam tego spodziewał się o je